W dniu 18 maja 2016 roku w Cmentarzu Głównym w Przemyślu Poseł na Sejm Andrzej Matusiewicz złożył kwiaty na grobie ppor. Kazimierza Gurbiela, bohatera spod Monte Casssino.
"Ppor. Gurbiel to ten, który pierwszy z patrolem ułańskim wszedł, nie zważając na nierozpoznany teren, do Klasztoru (…) To ten, który potem walcząc w kampanii adriatyckiej został ciężko ranny i amputowany…" - tak o Kazimierzu Gurbielu pisał w swym dziele "Monte Cassino" Melchior Wańkowicz.
Kazimierz Gurbiel urodził się 24 maja 1918 r. w Moskwie, jako syn oficera carskiego. Lata szkolne spędził w Przemyślu uczęszczając do gimnazjum im. K. Morawskiego. Maturę uzyskał w I LO im. J. Słowackiego w 1937 r. Następnie wstąpił do Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii, uzyskując przydział do 10. Pułku Strzelców Konnych. Uczestnictwo w kampanii wrześniowej skończyło się dla niego aresztowaniem przez NKWD i zesłaniem do łagru. Zwolniony na mocy paktu Sikorski – Majski, od marca 1943 roku znalazł się pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Z jego wojskiem przeszedł cały szlak przez Rosję, Bliski Wschód aż do Włoch. W kampanii włoskiej walczył, jako żołnierz 12 Pułku Ułanów Podolskich wchodzącego w skład 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Był dowódcą patrolu ułańskiego, który jako pierwszy zdobył klasztorne wzgórze na Monte Cassino i brał udział w przekazywaniu jeńców niemieckich. W dniu 7 lipca 1944 r. w bitwie pod Capella San Ignazio, został ranny i stracił nogę.
Po zakończeniu wojny w dalszym ciągu prowadził życie tułacze. Ożenił się i przez 18 lat zamieszkiwał w Glasgow w Wielkiej Brytanii, gdzie otworzył sklep z galanterią skórzaną. Następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie podejmował różnego rodzaju prace. Kilkakrotnie odwiedzał Polskę, ale o pozostaniu na stałe w kraju zdecydował po 35 latach tułaczego życia, dopiero w 1975 r. powrócił na stałe do Przemyśla. Po mieście jeździł charakterystycznym amerykańskim "krążownikiem szos", co jedni uznawali za przejaw "zachodniego stylu", inni za swoistą drwinę z nie lubianej władzy. Był inicjatorem i „ojcem chrzestnym” nazwania jednej z ulic w Przemyślu – Bohaterów Monte Cassino. Było to w 43 rocznicę bitwy. Po jego śmierci nazwano jedną z ulic Przemyśla jego nazwiskiem. Opublikował wspomnienia, w których przedstawił szczegółowo akcję zdobycia klasztoru na Monte Cassino.
W 1983 r. padł ofiarą medialnego oszczerstwa rozpowszechnionego przez niemiecką telewizję, dotyczącego bestialskiego mordu na jeńcach niemieckich, jakiego miał dopuścić się patrol przez niego dowodzony, po zdobyciu klasztoru na Monte Cassino. Uratowany i wzięty do niewoli jeden z niemieckich spadochroniarzy - Robert Frettlohr, oburzony rzucanymi na polskich żołnierzy kalumniami wydał w lipcu1985 r. oświadczenie, w którym - pod przysięgą - zdementował pomówienie i zaświadczył o dobrym traktowaniu niemieckich jeńców przez Polaków. W sierpniu 1985 r. obaj żołnierze spotkali się we Frankfurcie nad Menem. Nawiązała się między nimi korespondencja i przyjaźń. Spotkali się na Monte Cassino w 45 rocznicę bitwy. Dwa dni przed śmiercią został awansowany do stopnia kapitana. Zmarł 27 stycznia 1992 roku w Przemyślu, gdzie spoczywa na Cmentarzu Głównym.
Zdjęcia archiwalne: Archiwum SWAP